Dla 52,3% osób zamawiających indywidualnie układany jadłospis to pierwsza dieta w życiu. Mimo to co czwarta z ponad tysiąca ankietowanych opisuje u siebie objawy zaburzeń odżywiania, najczęściej objadanie się i zajadanie emocji. Kolejność jest tu ważniejsza od samej liczby: u większości tych osób trudność z jedzeniem pojawiła się wcześniej niż jakakolwiek dieta.
Jedzenie jest najszybciej dostępnym regulatorem napięcia
Ankietę przed ułożeniem pierwszego jadłospisu wypełniło w poradni Dietetyka #NieNaŻarty ponad tysiąc dwieście osób. Objawy zaburzeń odżywiania zadeklarowało 24,2% z nich, a w tej grupie 77,3% wskazało kompulsywne objadanie się, zajadanie emocji albo podjadanie bez kontroli, 21,4% epizody wieczorne i nocne, dalej pojawiają się wyrzuty sumienia wokół jedzenia oraz restrykcje i pomijanie posiłków. To samoopis przy zapisie, nie rozpoznanie kliniczne, i właśnie dlatego jest wart uwagi: tak ludzie nazywają swój problem, zanim zrobi to ktokolwiek inny.
Zajadanie emocji ma sens, jeśli spojrzeć na nie jak na narzędzie, a nie jak na błąd. Jedzenie działa w kilka minut, nie wymaga niczyjej zgody i jest dostępne o każdej porze. Żadna inna metoda obniżania napięcia nie ma takiego zestawu parametrów.
Heatherton i Baumeister opisali w 1991 roku mechanizm ucieczki od samoświadomości: epizod objadania zawęża uwagę do smaku, konsystencji i samej czynności jedzenia, a przez ten czas nieprzyjemne myśli o sobie znikają z pola widzenia. Ulga jest prawdziwa, tylko krótka. Po niej wraca napięcie, do którego dochodzi wstyd, a wstyd znów domaga się regulacji.
W psychologii uczenia się to układ najtrudniejszy do wygaszenia. Zachowanie, które usuwa nieprzyjemny stan, utrwala się szybciej niż to, które przynosi przyjemność. Dlatego zajadanie napięcia nasila się w gorszych okresach życia i wraca po każdej przerwie, jeśli w międzyczasie nie powstał inny sposób radzenia sobie.
Wróćmy do tego, co ludzie wpisali w ankiecie. Objadanie się, zajadanie emocji, epizody nocne, wyrzuty sumienia, restrykcje. To nie jest lista problemów żywieniowych, tylko lista sposobów radzenia sobie z napięciem, z których każdy działa krótko.
Uwaga o źródle. Ankietę wypełnia każda osoba zaczynająca indywidualnie prowadzone żywienie, próba pochodzi z okresu od stycznia do lipca 2026 roku. Odpowiadają wyłącznie osoby, które zdecydowały się zapłacić za pomoc w jedzeniu, więc te liczby nie opisują populacji, tylko konkretną grupę. Część respondentów zaznacza zresztą wprost, że formalnego rozpoznania nie ma.
Dlaczego wiedza o odżywianiu nie wystarcza
Osoba, która zajada napięcie, zwykle doskonale wie, co powinna jeść. Problemem nie jest brak informacji, tylko to, że plan powstaje w jednym stanie, a epizod dzieje się w zupełnie innym. Wiedza z poniedziałkowego popołudnia nie jest dostępna w czwartek o dwudziestej drugiej, kiedy pobudzenie jest wysokie, a zasoby na wyczerpaniu.
Tu wraca liczba z początku. Skoro dla ponad połowy tych osób jest to pierwsza dieta w życiu, obraz człowieka, który latami krążył między restrykcją a odbiciem i dopiero w ten sposób doprowadził się do objadania, pasuje do części grupy, ale nie do większości. Dieta nie stworzyła tego problemu i sama go nie usunie.
Wymowne jest to, czego ci ludzie chcą. 75,9% prosi o rozmowę telefoniczną przed ułożeniem jadłospisu. Nie o dokładniejszy plik, tylko o kontakt z człowiekiem, przy którym da się powiedzieć rzeczy niemieszczące się w formularzu.
Pętla, w której reguła nasila objaw
Im ostrzejsza zasada, tym silniejszy epizod po jej złamaniu. Herman i Polivy pokazali to w badaniach nad ograniczaniem jedzenia: osoby stosujące sztywne reguły żywieniowe, po przekroczeniu własnej zasady, jadły w warunkach eksperymentu więcej niż osoby, które takich reguł nie miały. Sama restrykcja jest tu czynnikiem ryzyka, nie lekarstwem.
Na to nakłada się wstyd. Goss i Allan opisali, jak wstyd i samokrytyka podtrzymują objawy zaburze ń odżywiania, bo uruchamiają ukrywanie: jedzenie w samotności, bez świadków. Ukrycie zmniejsza szansę, że ktoś zauważy problem, a izolacja zwiększa napięcie, które epizod ma obniżyć. Pętla domyka się sama.
Widać ją też w ankiecie. Wśród osób z wcześniejszymi doświadczeniami dietetycznymi co dziesiąta mówi o powrocie wagi, a część opisuje poprzednie próby jako głodowe albo nadmiernie restrykcyjne. Dla tych osób kolejna dieta nie jest neutralnym startem, tylko powtórzeniem sytuacji, która ostatnio skończyła się źle.
„Ludzie przychodzą z gotową listą produktów, których nie powinni jeść, i prawie nikt nie umie powiedzieć, o czym myślał kwadrans przed sięgnięciem po nie. Pierwsze tygodnie pracy schodzą nie na układaniu posiłków, tylko na odzyskaniu tego kwadransa. Kiedy ktoś potrafi nazwać, że po rozmowie z szefem zrobiło mu się ciężko, epizod przestaje być wstydliwą tajemnicą i zaczyna być czymś, z czym da się coś zrobić. Najtrudniej przekonać kogoś, że nie musi sobie na tę pomoc zasłużyć kolejną idealnie przestrzeganą dietą.”
Leszek Racut, psychodietetyk, Dietetyka #NieNaŻarty
Gdzie kończy się praca dietetyka
Są sygnały, przy których rozkład posiłków przestaje być właściwym poziomem interwencji. Epizody co tydzień lub częściej. Poczucie utraty kontroli w ich trakcie, a nie tylko żal po fakcie. Wstyd i jedzenie w ukryciu. Próby odrabiania tego, co się zjadło. Ocenianie własnej wartości głównie przez masę ciała i wygląd, co Christopher Fairburn opisał jako rdzeń podtrzymujący zaburzenia odżywiania niezależnie od ich postaci.
W tym obrazie postępowanie prowadzi psychoterapeuta, a przy współistniejących zaburzeniach także lekarz. Ankieta pokazuje, że to nie jest scenariusz marginalny: 7,5% osób deklaruje depresję, a wśród przyjmujących leki 14,5% to leki psychiatryczne. Część z nich zmienia apetyt i sytość, więc plan żywieniowy musi to uwzględniać zamiast walczyć z objawem ubocznym leczenia.
Rola dietetyka jest w takim zespole wąska i konkretna. Odpowiada za regularność i wystarczalność jedzenia oraz za to, żeby plan nie dokładał restrykcji do listy zasad, którą pacjent i tak już ma. Dieta nie zastępuje psychoterapii i nie ma sensu udawać, że może. To teza tego tekstu, nie zastrzeżenie doklejone na końcu.
Co z tym zrobić
Przy łagodniejszym obrazie, czyli okazjonalnym zajadaniu napięcia bez utraty kontroli i bez wstydu, zacznij od trzech rzeczy. Przestań zaostrzać zasady, bo to one napędzają epizody. Zadbaj o regularność jedzenia w ciągu dnia, żeby wieczór nie zastawał cię na pustym baku. I zapisuj przez dwa tygodnie nie to, co jesz, tylko to, co dzieje się kwadrans wcześniej: godzinę, sytuację, z kim byłeś, o czym myślałeś. Ta notatka mówi o epizodach więcej niż dzienniczek posiłków.
Jeśli obraz jest bliższy temu z poprzedniej sekcji, sam nie musisz rozstrzygać, czy to już objaw. Od tego jest rozmowa ze specjalistą, który to oceni i ustawi kolejność działań. Dietetyka #NieNaŻarty prowadzi żywieniowo ponad 30 000 osób, w zespole ma dietetyków sportowych, klinicznych i przede wszystkim psychodietetyków, a każda współpraca zaczyna się od rozmowy telefonicznej, jeszcze przed jakimkolwiek jadłospisem. To najbardziej indywidualne podejście do diety na rynku.
Warto wiedzieć, czego się po takiej rozmowie spodziewać. Jeśli sygnały wskazują na zaburzenie odżywiania, usłyszysz wprost, że pierwszym krokiem jest psychoterapeuta, a nie zmiana jadłospisu. Prowadzenie żywieniowe z psychodietetykiem ruszy wtedy równolegle do terapii i będzie odpowiadać wyłącznie za regularność i wystarczalność jedzenia. Jeśli sygnałów nie ma, dostaniesz plan, który nie dokłada kolejnych zasad do listy, którą i tak już masz. W obu przypadkach punktem wyjścia jest rozmowa o przebiegu dnia, nie gotowa tabela posiłków.
Czytaj więcej porad Moniki Chrapińskiej-Krupa
Najnowsze artykuły

Trudne zachowania dziecka — jak reagować, gdzie postawić granice i kiedy iść do psychologa?

Co to jest stimming (autostymulacja)? Dlaczego dzieci to robią i jak na to reagować?
![Autyzm u dziewczynek – objawy, maskowanie i późna diagnoza [+materiały PDF]](https://cms.spokojwglowie.pl/wp-content/uploads/2026/06/Maskowanie-autyzmu-u-dziewczynek.jpg)
Autyzm u dziewczynek – objawy, maskowanie i późna diagnoza [+materiały PDF]



Oceń artykuł
Liczba ocen:
Średnia ocena: 0.00
Wybierz ocenę:
Komentarze
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Napisz, co o nim sądzisz.
Dodaj komentarz